Nie każdy musi lubić Stephena Kinga i jego twórczość, ale niezaprzeczalnie należy docenić fakt, że jego dorobek jest naprawdę pokaźny. Napisał dziesiątki powieści – lepszych lub gorszych – z których wiele z miejsca stało się bestsellerami. Praktycznie od samego początku kariery literackiej jego książki były ekranizowane. Niektóre z tych filmów na stałe weszły do kanonu kultowych dzieł kinematografii. W poniższym tekście chciałbym zaprezentować mój ranking dziesięciu najlepszych adaptacji dzieł Króla Grozy.

 

10. Smętarz dla zwierzaków

Fot. Mat. prasowe

Małżeństwo z dwójką dzieci przeprowadza się do nowego domu na wsi. Pewnego dnia na pobliskiej drodze ginie ich kot, ale za sprawą tajemniczego Smętarza ożywa. Nie jest jednak taki sam, jak poprzednio – śmierdzi ziemią i zachowuje się, jakby był… no, martwy. Czy główny bohater zdecyduje się skorzystać z “usług” tajemniczego miejsca, gdy zginie jego syn? Fabuła opiera się bardzo ściśle na książce Kinga. Ba – sam pisarz jest autorem scenariusza. Ale to nie wszystko, bowiem nawet osobiście występuje w Smętarzu w roli pastora. Dla fanów Króla Grozy nie lada gratka, ale i wszystkim miłośnikom horroru powinien się ten film spodobać. Cudowny klimat, wierna adaptacja wydarzeń z powieści, no i rzecz jasna genialny utwór Ramones podczas napisów końcowych!

 

9. Carrie (wersja z 1976)

Fot. Mat. prasowe

Carrie White to jeden z tych szkolnych przegrywów, które są nieustannie poniżane i wyśmiewane. Istnym punktem kulminacyjnym tego typu zachowań jest moment, gdy nasza bohaterka dostaje okres w szkolnej szatni. A że jest wychowywana przez hardkorowo ortodoksyjną matkę… cóż, nie wie, co to jest, myśli, że umiera i woła o pomoc. Spotyka się to oczywiście z kolejnym wybuchem śmiechu ze strony rówieśniczek, a sama Carrie odkrywa w sobie zdolności telekinetyczne. Czyż to nie jest genialne przedstawienie tego, jak bardzo nie warto zadzierać z kobietą podczas miesiączki?

Istotną sprawą jest to, że mam tu na myśli wersję z 1976 roku, której remake z 2013 nie dorasta do pięt. Serdecznie ją polecam ze względu na wyrazistych bohaterów (szczególnie matki głównej bohaterki), a także… młodego Travoltę!

 

8. Dzieci kukurydzy

Fot. Mat. prasowe

Młode małżeństwo pewnego dnia znalazło się w ponurym miasteczku. I wszystko byłoby w porządku, gdyby nie fakt, że miejscowość ta jest zamieszkana przez dzieci. Ale nie byle jakie dzieci! Grupka ta wymordowała bowiem wszystkich dorosłych i szuka nowej krwi.

Uprzedzając komentarze – tak, zgadzam się, że najwybitniejszym arcydziełem nie jest, ale jest wiele powodów, dla których trzeba ten film obejrzeć. Przede wszystkim klimat, który spodoba się wszystkim fanom horroru. Fabuła i postaci też są niczego sobie, chociaż zostało tu zastosowanych kilka zmian w stosunku do literackiego pierwowzoru. Wartym uwagi elementem jest także genialna ścieżka dźwiękowa. Dla każdego fana horroru – pozycja obowiązkowa.

7. Miasteczko Salem

Fot. Mat. prasowe

Ben jest utalentowanym pisarzem (zresztą bardzo wiele postaci u Kinga to pisarze), który po długich latach nieobecności powraca do rodzinnego miasteczka. No i, jak się pewnie domyślacie, za wesoło to tam nie jest. Na wzgórzu stoi upiorny dom, dzieją się dziwne rzeczy, a nasz bohater bierze się za rozwiązywanie zagadki tego miejsca. Jeśli zapoznaliście się z powieścią o tym samym tytule, z pewnością wiecie, że można się spodziewać chociażby wampirów – i tutaj głębokie ukłony przed twórcami, bowiem charakteryzacja jak na tamte czasy wypadła naprawdę dobrze.

Ponadto warto zwrócić uwagę na dobrą grę aktorską, niesamowity klimat oraz ogólną atmosferę grozy. Ponownie mamy tu do czynienia z klasyką horroru, którą trzeba – jeśli jeszcze tego nie zrobiliście – nadrobić. Ach, i polecam nie wznosić się na wyżyny ambicji; wersja trzygodzinna jest według mnie trochę zbyt nużąca i zawiera wiele niepotrzebnych scen.

6. To (wersja z 1990)

Fot. Mat. prasowe

Tym razem nie film, ale miniserial składający się z dwóch odcinków.

Grupka przyjaciół, którzy w dzieciństwie byli dręczeni przez strasznego klauna, odkrywa, że ten powrócił. Jako dorośli i silniejsi mają zamiar stawić czoła koszmarom z młodzieńczych lat… choć rzecz jasna nie będzie to proste.

To jest przerażające, klimatycznie i piekielnie wciągające. Kultowy klaun to postać wzbudzająca dreszcze. Ogólnie, atmosfera jest niezwykle gęsta i nie raz przyjdzie się nam wzdrygnąć. Oczywiście historia na ekranie nie zgadza się w stu procentach z tym, co dostaliśmy na kartach powieści, ale umówmy się – bardzo ciężko byłoby zmieścić wszystkie wątki z tak potężnej cegły w dwuodcinkowym serialu. Mimo to uważam, że wyszło naprawdę nieźle.

 

5. Misery

Fot. Mat. prasowe

Wspominałem coś o tym, że bardzo często głównym bohaterem powieści Kinga jest pisarz, prawda? Tak jest i tym razem. Paul Sheldon, autor niezbyt ambitnych bestsellerów dla kobiet, ulega wypadkowi. Pech chciał, że odnajduje go psychopatyczna fanka… w dosłownym tego słowa znaczeniu. Torturuje zarówno fizycznie, jak i psychicznie okaleczonego idola.

 Nie ulega wątpliwości, że Anne Wilkes to jedna z najlepiej wykreowanych negatywnych postaci nie tylko w historii literatury, ale i filmu. Nie dziwi więc fakt, że Kathy Bates dostała za tę rolę Oscara.

 

4. Lśnienie (wersja z 1980)

Fot. Mat. prasowe

Ponownie autor powieści, tym razem niespełniony i sfrustrowany – żeby pisać, potrzebuje spokoju. Gdy nadarza się okazja, by przez zimę pilnować położonego na odludziu hotelu, nie waha się więc ani chwili. Szybko okazuje się jednak, że… no, wiecie, nie muszę wyjaśniać. Dziwne rzeczy się tam dzieją, ponadto obserwujemy drastyczną przemianę głównego bohatera.

Właśnie – trzeba wspomnieć, iż Jack Nicholson zagrał tutaj jedną z najlepszych ról w swoim życiu. Postać Jacka Torrance’a w jego wykonaniu to istny majstersztyk i nie wyobrażam sobie, by ktokolwiek inny mógł zrobić to lepiej. Dostrzegamy tu również pełnię talentu Stanleya Kubricka, który w genialny sposób przedstawił hotel oraz zbudował napięcie.

3. Uczeń szatana

APT PUPIL, Brad Renfro, Ian McKellen, 1998. ©TriStar Pictures

Młody Todd odkrywa, że jego sąsiad tak naprawdę nie nazywa się, jak twierdzi, Arthur Decker. Jego prawdziwa tożsamość to Kurt Dussander, kat, który podczas wojny był odpowiedzialny za unicestwienie tysięcy istnień. Możemy tu zaobserwować toksyczną relację obu bohaterów, którzy z czasem orientują się, że tak naprawdę są od siebie bardzo zależni. 

Uczeń szatana to genialna, ponadczasowa opowieść o fascynacji złem. Jest to temat, który bardzo ciężko ugryźć, a jeszcze trudniej przedstawić na ekranie, lecz tutaj wyszło to znakomicie. Z prawdziwymi ciarkami obserwujemy wpadającego w fanatyczny trans Dussandera w mundurze SS, któremu nastolatek wydaje rozkazy; jesteśmy świadkami pierwszych morderstw chłopaka, a także zmian, jakie zachodzą w jego psychice. Produkcja niezwykle przejmująca i bardzo ważna.

2. Zielona Mila

Fot. Mat. prasowe

Nie znam chyba nikogo, kto w życiu nie obejrzał tego filmu. I bardzo się z tego cieszę!

Film opowiada o tytułowym oddziale więziennym, w którym skazani na karę śmierci więźniowie spędzają ostatnie chwile życia. Wśród mnóstwa ekscentrycznych osadzonych jest John Coffey – oskarżony o brutalne morderstwo dwóch dziewczynek. Ale czy to naprawdę on jest winny przestępstwa?

Kultowa już rola Toma Hanksa, trzymające w napięciu dialogi i ogólny klimat całości sprawia, że przez bite trzy godziny nie możemy oderwać wzroku od ekranu. Jesteś jedną z pięciu osób na świecie, które Zielonej Mili nie obejrzały? Nadrób zaległości jak najszybciej!

1. Skazani na Shawshank

Fot. Mat. prasowe

Adaptacja opowiadania wchodzącego w skład książki Cztery pory roku. Główny bohater, bankier imieniem Andy, zostaje niesłusznie skazany za zbrodnię, której nie popełnił. Musi się odnaleźć w więziennym środowisku, gdzie pobicia, znęcanie i korupcja są na porządku dziennym. I co tu dużo mówić? Genialny Morgan Freeman, idealnie wyważone tempo opowieści, mnóstwo charakterystycznych postaci oraz świetna fabuła (no, to akurat zasługa Kinga) czynią z tego filmu produkcję wybitną i ponadczasową, taką, z którą powinien zapoznać się absolutnie każdy niezależnie od preferencji gatunkowych, wieku i płci. Tony miodu wylewane przez recenzentów były jak najbardziej zasłużone i naprawdę szkoda, że produkcja ta nie doczekała się Oscara – bo w mojej opinii Skazani na Shawshank na tę nagrodę zdecydowanie zasłużyli.

 

Autor tekstu: Jakub Łaszkiewicz

Ilustracja wprowadzenia: materiały prasowe

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *