Magdalena Marków  seria: SMOCZA KREW

Serdeczne zapraszamy do wzięcia udziału w konkursie organizowanym przez naszą Autorkę z okazji lutowej premiery drugiego tomu cyklu Smocza krew pt. “Nowy sprzymierzeniec”

Drodzy czytelnicy:)

Ponieważ tak się składa, że dziś są moje urodziny dlatego postanowiłam uruchomić obiecany konkurs Zasady uczestnictwa są proste: trzeba polubić ten post oraz (jeśli jeszcze tego nie zrobiliście) stronę. Zadanie które Was czeka jest trochę trudniejsze i skierowane do osób, które znają nieco uniwersum  A oto i ono: WYKREUJ WŁASNĄ POSTAĆ. Musi ona należeć do jednej z ras zamieszkującej Lineland. Mieć określony charakter, upodobania itp.

Najlepszą kreację bohatera umieszczę na kartach powieści “Smocza Krew – Dziedzictwo Ognia”, zaś jej autora nagrodzę dwoma pierwszymi tomami serii oczywiście w wersji papierowej. 
Czas trwania konkursu to dwa tygodnie licząc od dnia dzisiejszego.
Powodzenia! 

Grafika by Marcin Jakubczak

“Każdy ma prawo popełnić błąd. Gdybyśmy byli nieomylni niczego byśmy się nie nauczyli”

“Smocza Krew – Wybraniec”

Przedstawiam wam świat fantasy inny niż wszystkie.
Świat tajemnic i mrocznej magii w którym niebezpieczeństwo czai się na każdym kroku…
Gdzie nie ma czerni i bieli…
Odkrycie prawdy o sobie nie jest łatwe.
Władza… Intryga…
Dziedzictwo starożytnego rodu…
Walka pomiędzy naturą drapieżcy a człowieczeństwem…

 

Opis

Drasan jest księciem i jedynym dziedzicem tronu królestwa Sheardon. Korzystając ze swojego tytułu i pozycji wiedzie on beztroskie życie… jednak do czasu. Pewnej nocy zostaje schwytany w zasadzkę, przy okazji objawiona zostaje mu prawda o tym kim jest naprawdę. Okazuje się iż ci, którym ufał okłamywali go przez całe życie. Młody książę zmuszony jest stawić czoła pięknej i bezwzględnej czarownicy, która nie zawaha się przed niczym, byle osiągnąć swój cel.

Fragment książki

To stało się w ułamku sekundy. W żyłach młodzieńca nadal buzowała krew. Poczuł znajome mrowienie w palcach, które tym razem stopniowo ogarniało całe ciało. Wiedział co się za chwilę stanie. Jednak po raz pierwszy zachował niesamowitą klarowność umysłu. Ogarnęła go euforia, błyskawicznie przeradzając się w furię. Był pijany własną mocą, o której istnieniu dotąd nie miał pojęcia, choć teraz leniwie przepływała przez jego żyły, promieniowała przez skórę, tworząc na niej maleńkie, pełzające krwistoczerwone płomienie. Wystarczyło jej tylko użyć, by zniszczyć otaczających go wrogów. Czymże była ich broń, skoro w jednej chwili mogła się przemienić w pył, podobnie jak ich wątłe, nic nieznaczące ciała?
Drasan stał przez chwilę nieruchomy niczym posąg boga śmierci, przyobleczony w świetlistą aureole płomieni. Czuł się silniejszy niż kiedykolwiek przedtem. Najpotężniejszy z wszystkich żywiołów, był teraz na jego rozkazy. I wtedy stało się to przed czym wielokrotnie ostrzegał go mistrz Ashkan, a nad czym już zupełnie nie panował. Energia ognia zawładnęła jego ciałem.
W okamgnieniu płomienie buchnęły wokół niego, tworząc tarcze, żywą i jakby obdarzona własną świadomością, napędzaną jego
gniewem i żywiącą się nim.
Zaczęło się od nagłego wybuchu, który utworzył wokół Drasana krąg spopielonej trawy. Ogień, niczym wypuszczona z klatki dzika bestia, rzucił się na jego przeciwników. Powietrze wokół falowało od żaru, a potężny ryk niemal zagłuszał nieludzkie wycie palących się żywcem ludzi.
Jednak wszystko ma swój kres, również moce Drasana. Czuł jak wypalają się jego siły, jakby huczący wokół żywioł zabrał mu całą energię. Padł na kolana. Wiedział, że kona, a ogień powoli aczkolwiek nieuchronnie wysysa z niego życie. Pociemniało mu przed oczami. Zrozumiał, że musi to przerwać, bo inaczej umrze pochłonięty przez nieposkromiony żywioł.
I wtedy, w momencie nieuchronnej agonii, spłynęło na niego zrozumienie. Uwolnił dar, pozwolił, aby moc go opuściła. Zrobił to instynktownie, ledwo zdając sobie z tego sprawę.

W jednej chwili był bogiem obdarzonym niszczycielską silą, by zaraz potem stać się kruchym śmiertelnikiem niezdolnym choćby do tego, by podnieść się z klęczek. Nie wiedział, co to oznacza i wolał tego nie wiedzieć. Ta niewiedza była niczym ciepły i bezpieczny azyl, do którego powoli niczym rak, wycofywała się jego gasnąca świadomość. Zmysły z wolna wracały do równowagi. Powoli docierało do niego, że to, co zrobił może mieć dla niego katastrofalne konsekwencje. Gdy tak klęczał pośrodku wypalonego do gołej ziemi kręgu, otoczony przez cuchnący dym i odrażający swąd przypalonego mięsa, zrozumiał, że popełnił błąd. Ci ludzie byli tylko zachętą, by użył swojego daru. To on miał go ostatecznie
zmusić do kapitulacji i udało się. Wszędzie wokół widniało świadectwo destrukcyjnej mocy, którą uwolnił.
Kątem oka dostrzegł, jak przez dymiące zgliszcza jedzie dwóch jeźdźców. Jedynymi z ocalałych byli Ulrica w towarzystwie tajemniczego dowódcy oddziałów Gaenora. Najemniczka ostatecznie straciła zimną krew.
– Mówiłeś, że ten gnojek jest nieszkodliwy! Podobno, nie potrafi się posługiwać swoim darem! – wrzasnęła, wskazując na dymiące pobojowisko.
– Widocznie potrafi o wiele więcej niż się spodziewamy – odrzekł ze stoickim spokojem jej towarzysz.
– O wiele więcej?! – powtórzyła jak echo rozwścieczona. – To jakiś przeklęty wybryk natury!
Mężczyzna popatrzył na nią rozbawiony.
– Teraz za to jest unieszkodliwiony – stwierdził, wskazując na klęczącego Drasana.
– Chrzanić to – warknęła najemniczka, po czy dodała zimnym głosem. – Jeśli mi natychmiast nie zapłacisz, to poderżnę gówniarzowi gardło i zabawa się skończy.
Mężczyzna zaśmiał się nieprzyjemnie i odrzekł:
– Tylko spróbuj się do niego zbliżyć, ty najemna zdziro, a wyrwę ci serce i jeszcze bijące wepchnę do gardła.
Ulrica zamarła. Mimo że mówił to z takim spokojem, nie mogła nie dostrzec błysku w jego oku. To była groźba, którą należało traktować serio.

Mężczyzna podjechał do młodzieńca i spojrzał na niego z wysokości końskiego grzbietu.
– Wspaniałe przedstawienie. Ale zdaje się, że w końcu i tak przegrałeś – stwierdził chłodno.
Drasan uniósł głowę i spojrzał w kierunku, z którego dobiegał ten głos – wciąż widział jak przez mgłę.
– Nie wy mnie pokonaliście – rzekł siląc się na słaby uśmiech. Nie był to najlepszy moment na brawurę, ale nie dbał już o to.
– Nie. Zrobiłeś to ty sam przy pomocy Energii Smoczego Ognia. Nie potrafisz jej jeszcze kontrolować, co mogło cię zabić.
Na swoje szczęście okazałeś się dość silny – odrzekł mężczyzna tym samym, doprowadzającym księcia do szału chłodnym, acz racjonalnym tonem.

Drasan patrzył na niego, desperacko chcąc zachować resztkę przytomności. Wszystko, co go spotkało dzisiejszej nocy powoli układało się w logiczną całość. Do tej pory jego niezwykły dar nie objawiał się w postaci tak destrukcyjnej siły. Teraz, kiedy zdawał sobie sprawę, jak wielkie płynie z tego niebezpieczeństwo, poczuł ogromny wstyd i złość na samego siebie za to, że dał się sprowokować.
Najemniczka zeskoczyła z konia i podeszła do niego. Teraz wydawała mu się jeszcze wyższa. Książę spojrzał na nią z trudem ogniskując wzrok. Czuł się upokorzony i pokonany, a do tego był ledwie żywy. Wiedział, że to oni wygrali, ale zrozumiał jedno. Ta bitwa, pomimo że przegrana, uczyniła go jeszcze groźniejszym.
Zdobył nowe doświadczenie, które nie może się równać z nawet najlepszym treningiem. I co najważniejsze, mógł się poszczycić nową wiedzą na temat Energi Smoczego Ognia. Wiedział już, jaki ma wpływ na niego. Widział jej niszczycielską potęgę i rozumiał w jaki, zdecydowanie rozważniejszy sposób, może ją wykorzystać. Zanim jednak zdecydował się na jakiekolwiek działanie, poczuł uderzenie w tył głowy, które pozbawiło go przytomności.

E-book:
https://www.ceneo.pl/54323803

 

“Smocza krew – Nowy sprzymierzeniec”

 

 

Opis

Walka z Dhalią trwa. Nie widząc innego wyjścia, Drasan oraz jego towarzysze postanawiają odszukać kryjówkę Alt’ara – legendarnego przywódcę grupy najemników zwących się “Gildią zabójców”. Książę żywi nadzieję, że uda mu się przekonać go do zawarcia sojuszu przeciwko czarownicy i jej nowemu pomagierowi. Jednak współpraca z zabójcą nie układa się tak jak się tego spodziewał.

W tym czasie król Riden przygotowuje się do wypowiedzenia wojny Antui. Dzięki darowi czarownicy jest całkowicie pewien swego zwycięstwa. Jednak Dhalia, która przywykła do pociągania za sznurki wcale nie wydaje się zachwycona sprowadzeniem do roli narzędzia. Potajemnie knuje intrygę, która pomoże jej się pozbyć ambitnego młodzieńca. Niestety jej plany zostają pokrzyżowane przez niespodziewane pojawienie się kogoś, kogo nie spodziewała się widzieć nigdy więcej.

Czy Mara odnajdzie swoje przeznaczenie? Jak potoczą się dalsze losy Yarreda? Jakie tajemnice skrywa młodociany król Riden?

Na te i wiele innych pytań znajdziecie odpowiedź właśnie w tym tomie.

 

 

Autorka o sobie

Mam na imię Magdalena Marków, urodziłam się 01.02.1986 r., w Szczecinie. Z wykształcenia jestem Technikiem Ogrodnictwa, z zamiłowania ogromnym pasjonatem broni białej oraz kultury japońskich samurajów. W wolnych chwilach chętnie oddaje się swojej drugiej pasji czyli szkicu ołówkiem i czytaniu książek. Najchętniej sięgam po te z gatunku fantasy i kryminału. Uwielbiam mocne brzmienia i muzykę filmową.

Od kilku lat jestem szczęśliwą mężatką i mamą. Mimo dużej dozy obowiązków nie przeszkadza mi to, między innymi, na swobodne szlifowanie obu talentów. Zamysł napisania książki powstał pewnego dnia, kiedy zepsuł mi się komputer. Zaczęłam zapisywać w zeszytach fragmenty i pomysły. Z tego urósł całkiem pokaźny stos. I tak właśnie powstało po kawałeczku całe uniwersum “Smoczej Krwi”.

Na pytanie: kim jestem? Odpowiadam krótko i zwięźle: Jestem mamą, artystką i grafomanką, która czerpie największą radość z tego, że może czasem coś napisać, narysować i podzielić się tym ze światem.

W lutym 2014 roku, doczekałam się swojej premiery w postaci e-booka. Było to pierwsze z moich literackich dzieci, powieść fantasy zatytułowana: “Smocza Krew – Wybraniec”. Debiutowałam w wydawnictwie “Goneta”. W sierpniu 2016 książka doczekała się wydania w formie druku, którego podjęło się małe, niskonakładowe wydawnictwo “Pearlic”.

E-book:
https://www.ceneo.pl/64914196

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Partnerzy:

{"slides_column":"4","slides_scroll":"1","dots":"true","arrows":"true","autoplay":"true","autoplay_interval":"2000","loop":"true","rtl":"false","speed":"1000","center_mode":"false"}