Małgorzata Igras (Greta Gulsen)

 

Absolwentka Medycznego Studium Zawodowego na kierunku Terapeuta zajęciowy, domorosły filozof i pianistka. Przygodę z pisaniem rozpoczęła w wieku ośmiu lat z początku traktując jedynie jako hobby. W roku 2012 zadebiutowała w blogosferze, zaś rok 2014 przyniósł pierwsze poważne decyzje dotyczące przyszłości literackiej. „ Jak Feniks z popiołów” jest debiutem autorki, jednakże w przygotowaniu są już kolejne jej powieści, głównie o tematyce obyczajowo-historycznej. Greta Gulsen to człowiek wielu pasji. Interesuje ją historia, pochłania świat medycyny, ezoteryki i starego kina, fascynuje muzyka Fryderyka Chopina.

“Jak Feniks z popiołów” – e-booka można kupić https://upolujebooka.pl/oferta,91031,jak_feniks_z_popiolow.html. Książkę papierową można kupić https://www.ceneo.pl/53529843

 

Opis

„Jak Feniks z popiołów” opowiada o losach dwojga lekarzy: Laury i Gustawa, których perypetie są tłem dla swoistej przypowieści na temat rodzaju ludzkiego. Jest to historia, która poprzez liczne alegorie i psychologizm postaci, pozwala odkryć wielowymiarowość naszego człowieczeństwa. Sprawy, które wielu wolałoby zamieść pod dywan, tutaj oglądają światło dzienne, niejednokrotnie burząc powszechne przekonania i schematy. To powieść, która bawi, uczy i uświadamia, ale nade wszystko skłania czytelnika do refleksji nad otaczającą go rzeczywistością i sensem ludzkiego życia.

Fragment

“[…] Wróciła do profesora, jednak nie był sam. Towarzyszyła mu kobieta w zaawansowanej ciąży. Twierdziła, że ma dla niego „propozycję”. Eryk przedstawił ciężarnej Laurę jako swoją asystentkę.
– Profesorze, wszyscy mi odmawiają, a nie chcę, aby śmierć mojego dziecka poszła na marne. W panu moja ostatnia nadzieja… – zaczęła, kiedy we trójkę usiedli w jego gabinecie.
– Jak mógłbym pani pomóc? – zapytał jak zwykle szarmancki profesor.
– Chciałabym oddać narządy mojego dziecka do przeszczepu – powiedziała jasno.
Laura chciała coś powiedzieć, wyrazić wzruszenie jej postawą, jednak następne słowa nieznajomej zdecydowanie jej to uniemożliwiły.
– To naprawdę szlachetny czyn – pochwalił Eryk. – Jednakże nie rozumiem?
– Niedługo urodzę bliźnięta – tłumaczyła interesantka, odruchowo gładząc zaokrąglony brzuch. – Niestety, zaraz po rozpoznaniu ciąży lekarze stwierdzili u jednego z malców bezmózgowie. Więc ono nie będzie długo żyło. Pragnę po prostu, żeby ta śmierć nabrała głębszego sensu…
Woliński chwilę milczał, spoglądając kątem oka na przerażoną informacjami Laurę. Uśmiechnął się tajemniczo, po czym spokojnie przemówił do przyszłej mamy.
– Dlaczego ja? – zapytał bez emocji i zaczął przechadzać się po gabinecie.
– Nie wiem, czy będzie pan zadowolony, ale… – Kobieta zawahała się na chwilę. – Słyszałam, że jedynie pan profesor podejmuje się w Polsce takich zabiegów.
– To prawda – przyznał Woliński, co sprawiło, że Laura o mało nie zemdlała z wrażenia. – Jednak musi pani wiedzieć, że zarówno ja, jak i pani zadziałamy niezgodnie z prawem – przypomniał.
– Wiem o tym profesorze – odparła pewnie ciężarna. – Właśnie dlatego przychodzę z tym do pana. Nikt inny nie chce się zgodzić.
– Rozumiem, to dobrze, że zdaję sobie pani sprawę z ryzyka.
– Jak najbardziej, profesorze.
– Dobrze więc – odezwał się Woliński po kolejnej chwili ciszy. – Nie przedłużając, zgadzam się. Proszę łaskawie zatelefonować do mnie dzisiaj wieczorem. Porozmawiamy o szczegółach. – To mówiąc, wręczył kobiecie wizytkę z prywatnym numerem telefonu. – A teraz proszę już iść i zapamiętać, że tej rozmowy w ogóle nie było – zasugerował delikatnie.
– Oczywiście – zgodziła się młoda mama, opuszczając gabinet profesora.
Chojnicka jeszcze parę długich chwil dochodziła do siebie, usiłując przyswoić usłyszane informacje. Nie mogła uwierzyć w to, co usłyszała. Czyżby Woliński chciał popełnić przestępstwo? Dziecinne było pytać się o to nawet w myślach, ponieważ było to oczywiste. Tylko dlaczego to właśnie ją wybrał na świadka tej rozmowy? Jeśli sądził, że będzie milczała, to się grubo mylił. Laura nie zamierzała milczeć. Tylko komu miałaby o tym powiedzieć? To Eryk Woliński był dyrektorem tej kliniki, to on był jej szefem.
– Profesorze, pan chyba nie zamierza…? – zaczęła, nie mogąc nabrać powietrza z wrażenia.
– Zamierzam – odparł tamten zupełnie spokojnie.
– Ale to jest nielegalne! W Polsce nie orzeka się śmierci mózgu u noworodków, które żyją krócej niż siedem dni…
– Zdaję sobie z tego sprawę. – Profesor uśmiechnął się zadziornie. – Lauro, wydaje mi się, że nie dość dobrze przysłuchiwałaś się mojej rozmowie z tamtą kobietą…
– Pan nie może… Nie pan – jęknęła bezradnie lekarka.
– A dlaczego?
– Bo pan taki nie jest?
– A jaki jestem?
– Nie wiem, ale…
– Dla twojej wiadomości, Lauro, wielokrotnie już złamałem prawo – poinformował, śmiejąc się. – Profesor Woliński to z natury szuja działająca poza prawem.
– Pan nie mógł się tak zmienić… – Kręciła głową Chojnicka.
– Ja zawsze taki byłem, po prostu pracując w Sopocie, musiałem bardziej uważać i ograniczać się – mówił. – Ale teraz jestem u siebie, robię, co chcę, i nikomu nic do tego.
– Ja…
– Ty, Lauro – Eryk podszedł do niej niebezpiecznie blisko – pomożesz mi.
– Co? – Chojnicka poczuła, jak blednie na twarzy.
– A co ty sobie myślałaś? – Lekarz zaśmiał się kpiąco. – Nie mogę przecież pozwolić, aby słowa, które tutaj padły, wyszły poza obręb tego gabinetu. Jesteś mi potrzebna i będziesz milczeć, bo nie masz innego wyjścia.
– Mogę w każdej chwili udać się na policję. – Postraszyła go.
– Nie zrobisz tego.
– A skąd ta pewność?
– Lauro, zrozum, to mój obowiązek… Muszę…
– Nic pan nie musi!
– Muszę! – wybuchł Woliński, zaś przerażona Laura aż odskoczyła do tyłu. – Czuję się w obowiązku, by pomóc maluchom, odrodzić się niczym Feniks z popiołów! – ryknął wzburzony.
– Ach! Przecież to takie szlachetne łamać prawo – ironizowała blondynka.
– To, że jakiś akt funkcjonuje w polskim prawie, nie oznacza od razu, że jest słuszny.
– Co pan chce przez to powiedzieć?
– Tamtych dzieciaków nie można już było uratować, natomiast one były w stanie uratować wielu swoich rówieśników! I ratowały, ratują i będą ratować! Dzięki mnie! – krzyczał mężczyzna. – Powiedz, Lauro, dlaczego jakiś noworodek ze wskazaniem do natychmiastowego przeszczepu serca musi umrzeć? Czy tylko dlatego, że pewien imbecyl, tworząc prawo, nie przewidział sytuacji, w której polskie noworodki, podobnie jak na przykład amerykańskie, też mogą potrzebować nowych organów? – Lekarz zaczął w nerwach przechadzać się po gabinecie. – Kiedy w grę wchodzi życie ludzkie, nie będę przejmował się przepisami, jeśli są one błędne!
– Profesorze…
– Dziewczyno, dorośnij. – Lekarz raptownie podszedł do niej, ujął jej twarz w dłonie i spojrzał głęboko w oczy. – Składałem przysięgę, robię tylko to, co do mnie jako do lekarza należy… – W jego oczach czaił się obłęd.
– Dobrze już, dobrze… – uspokajała go Chojnicka. Złagodniała.
– Pomagam…
– Wiem, profesorze, wiem… […]”

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Partnerzy:

{"slides_column":"4","slides_scroll":"1","dots":"true","arrows":"true","autoplay":"true","autoplay_interval":"2000","loop":"true","rtl":"false","speed":"1000","center_mode":"false"}